niedziela, 5 maja 2013

Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą

Hej. Dziś jest dla mnie taki refleksyjny dzień, ale o tym za chwilę. Koniec majówki, ale nie dla wszystkich. Ja mam takie szczęście, że jutro jadę na zawody ( biegi przełajowe na 1000 metrów) i nie idę do szkoły. Dziś dlatego też, w ramach takiego treningu wytrzymałościowego , wybrałam się na rolki. Jeździłam bez przerwy , bez chwili odpoczynku przez godzinę. Raz szybciej , raz wolniej. Po to by jutro wytrzymać, jak najwięcej w jak najlepszym czasie. No to na tyle o jutrze/dziś.
Jeden z moich ulubionych cytatów pochodzący z wiersza ks. Jana Twardowskiego: "Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą". Czemu akurat dziś mnie napadło, żeby zacytować te piękne słowa? Otóż dziś właśnie obchodzę 8 rocznicę śmierci mojej ukochanej babci. Wiecie, kiedy 5 maja 2005 roku dowiedziałam się o śmierci babci, na początku nie mogłam tego pojąć (miałam w końcu tylko 8 lat): " Jak to babcia nie żyje? Chyba sobie ze mnie kpicie?". Jednak kiedy to pojęłam, kiedy zobaczyłam zrozpaczoną mamę ( babcia była jej mamą), nie wiem, nie pamiętam dokładnie, ale jakoś tak mało płakałam. Dopiero na mszy , w kościele, kiedy to ksiądz , zaczął mówić o "siostrze, która odeszła" i wymieniać raz po raz imię babci, rozbeczałam się na dobre. Musiałam wyjść z drugą babcią z kościoła, bo chyba bym tam umarła z tęskonty. Do babci Ali ( tak miała na imię) byłam bardzo przywiązana. Od dziecka jeździłam do niej spędzałam mnóstwo czasu z nią. Gotowałam, bawiłam się , śmiałam i przeżywałam najpiękniejsze chwile swojego dzieciństwa. Kochałam ją bardzo i nadal ją kocham. Często , jak zaczynam o Niej myśleć , łzy same zaczynają mi spływać po policzkach. To silniejsze ode mnie. Nawet teraz pisząc ten post mam łzy w oczach. Tak bardzo za Nią tęsknię. Żałuję, że nie mogła być na mojej komunii, nie mogła zobaczyć, jak kończę podstawówkę, jak powoli wchodzę w dorosłe życie pełne trudności. Żałuję, że nie mogła mnie tak naprawdę poznać, ani, że ja nie do końca mogłam poznać ją. Chyba pierwszy raz wylewam z siebie te wszystkie smutki i żale , dotyczące śmierci babci.  W pewnym sensie mi ulżyło. Na pamiątke, żebym miała coś, dzięki czemu zawsze pozostanie blisko  mnie, do bierzmowania wzięłam imię Alicja, tak jak moja babcia miała na imię.
Myślę, że wiele jest osób, które straciły bliskie osoby i czują się podobnie, jak ja. Moja babcia miała raka żołądka i w pewnym momencie zabrakło jej sił do walki z chorobą, poddała się i odeszła. Według mnie odeszła za wcześnie. Jeśli są pośród was osoby, które  czują się podobnie, wiedzą na pewno co czuję. Mimo upływu tylu lat, śmierć mojej babci to nadal bardzo bolesna sprawa dla mnie. Może kiedyś pogodzę się z tym i nie będę tyle płakać, jednak teraz nie potrafię. Może gdybym była wtedy trochę starsza, trochę więcej bym pojmowała, to może bym pomogła Jej w waczyć z chorobą w jakiś sposób, a może i to by nic nie dało. Sama nie wiem.
Chyba wreszcie skończyłam. Musiałam to napisać. Ten post jest z dedykacją dla mojej babci. Wiem, że go nigdy nie przeczyta, ale wierzę, że  wie o tym, że o niej pamiętam. Nie tylko ja , ale cała Jej rodzina.
Pozdrawiam mała_tymbarkocholiczka.

4 komentarze:

  1. Życzę powodzenia w jutrzejszych zawodach! ;)
    Mówi się że czas leczy rany, ale to nieprawda zawsze jakaś cząstka nas będzie pamiętać... Współczuje takiej straty... :c
    Pozdrawiam ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety znam ten ból..

    OdpowiedzUsuń
  3. Great blog, so I'm a New follower on GFC=)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ojej.. przykro mi z powodu babci :c
    Powodzenia na zawodach!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za każdy komentarz! <3
Zawsze się odwdzięczam :3

Obserwatorzy